niedziela, 13 marca 2016

Co z tymi „nastolatkami”?

Temat dzisiejszego wykładu dotyczy nastolatków. Czy ten rzeczownik może być użyty w równej mierze zarówno w stosunku do dziewcząt, chłopców, jak i grup mieszanych?

Wyraz nastolatki (ang. teenagers) do polszczyzny wszedł za sprawą Władysława Kopalińskiego (1907-2007). Oznacza on zazwyczaj ‘osoby różnej płci mające od jedenastu do dziewiętnastu lat’, aczkolwiek zdarza się, że określamy tym wyrazem wyłącznie chłopaków bądź dziewczyny.

W mianowniku liczby mnogiej ma on wykładnik niemęskoosobowy, choć może określać, jak wiemy, również chłopców. Rodzi to pewną nielogiczność, gdyż gramatyka każe nam wówczas uzgadniać formy te nastolatki z czasownikiem w rodzaju niemęskoosobowym i to bez względu na to, do kogo w danym momencie nawiązujemy (do dziewczyn, grup mieszanych czy też wyłącznie do chłopców). Stąd mówimy, że przyszły te nastolatki, także wtedy, kiedy chodzi nam wyłącznie o chłopaków.

Przy okazji warto również zauważyć, że forma nastolatkowie, mimo niemałej frekwencji, wciąż jeszcze nie uzyskała aprobaty językoznawców. Jeżeli więc przyjdzie nam się zastanawiać, której formy użyć (nastolatki czy nastolatkowie), postawmy na nastolatki (choć powinienem raczej powiedzieć: postawmy na nastolatków).

czwartek, 10 marca 2016

O różnicy między „degustowanym” a „zdegustowanym”

Jaki jest związek pomiędzy czasownikiem degustować a zdegustować? Współcześnie wyrazy te oznaczają coś zupełnie innego, zupełnie odmiennego. Dawniej natomiast – co ciekawe – były semantycznie bardzo zbliżone.

Czasownik degustować wielu osobom przez skojarzenie z wyrazem zdegustowany kojarzy się ze zniechęcaniem kogoś do czegoś. Swego czasu taka interpretacja miałaby uzasadnienie, gdyż rzeczywiście wyraz ten znaczył kiedyś ‘wywołać czyjąś niechęć’. Owa niechęć i niezadowolenie dziś zachowane są w zbliżonym wyrazie, czyli zdegustować. Degustować z kolei to obecnie czasownik, który oznacza, najogólniej rzecz ujmując, ‘próbowanie i smakowanie potraw i napojów’. 

poniedziałek, 7 marca 2016

Jaka kolejność na zaproszeniach, czyli lekcja językowego savoir-vivre’u

Dzisiejsze rozważania nie dotyczą wyłącznie kwestii związanych z poprawnością językową jako taką. Mowa dzisiaj będzie bowiem o kolejności imion, którą stosować powinniśmy na różnego rodzaju zaproszeniach.

Rzecz nie dotyczy poprawności gramatycznej, ile politycznej, a ściślej – grzeczności językowej. Oto bowiem przyjęło się, że gdy zapraszamy na ważne uroczystości parę tworzącą związek (partnerski, małżeński czy jeszcze inny), powinniśmy umiejscowić w miejscu do tego wyznaczonym jako pierwszą kobietę. Nie jest istotne, czy zaprosilibyśmy ją, gdyby nie to, że jest związana z zapraszanym mężczyzną (np. gdyby nie była żoną naszego brata, kuzyna, przyjaciela itd.). Nasz stosunek do niej nie ma tutaj żadnego znaczenia, gdyż dobry obyczaj zobowiązuje nas, aby znalazła się ona na początku.

W związku z tym nie piszmy o wielkim zaszczycie, jakiego dostępujemy, zapraszając Jana i Annę Nowaków. Aby uniknąć niezręczności, zachęcam do rozpoczynania od pani Ani.


PS Przypominam również o konieczności (poprawnego) odmieniania nazwisk na zaproszeniach. Nieodmienione nazwisko to błąd!

piątek, 4 marca 2016

Kiedy przed „a” przecinka NIE STAWIAĆ?

Spójnik a – jakże często wykorzystywany zarówno w języku mówionym, jak i pisanym – może czasami sprawiać trudności natury interpunkcyjnej. Najczęściej bowiem wymaga on przed sobą przecinka, są jednak sytuacje, gdy przecinek przed a to błąd.

Jeśli spójnik ten łączy nam różne rodzaje zdań, będące składnikami zdania złożonego, to zawsze stawiamy przed nim przecinek. Oto przykłady (1) Wczoraj nie miałeś dla mnie czasu, a dziś go znalazłeś? (2) Napiszę to za Ciebie, a ty w ramach podziękowań zaprosisz mnie do kina. Pamiętamy o przecinku przed spójnikiem a w zdaniach pojedynczych, gdy przeciwstawia on nam treści, np. (1) Trzeba było zrobić to wczoraj, a nie dziś. (2) Jak zwykle, ja o niebie, a ty chlebie.

Gdy natomiast spójnik ten ma funkcję łączenia treści (pełni zatem tę samą funkcję, którą pełnić może spójnik i), nie stawiamy przecinka. Podajmy dla przykładu: (1) Pociąg utknął między Poznaniem a Krzyżem. (2) Słoń a sprawa polska. (3) Było słonecznie a wietrznie. Jak zauważają słowniki, to trzecie użycie ma już dziś charakter dość przestarzały.

wtorek, 1 marca 2016

Składniowy problem z orzeczeniem imiennym

Pani Kinga prosi o poradę dotyczącą dopełnienia w zdaniu: Nie przyszłam sprzedawać lodów. Wątpliwości jej (i nie tylko jej, gdyż pytanie, które zostało mi zadane, zrodziło się na jednym z forów internetowych) budzi forma tego dopełnienia. Czy powinna mieć ona postać biernika, tj. lody, czy też dopełniacza, czyli lodów?

Oto fragment wiadomości od pani Kingi:

Część osób opowiada się za wersją z lody, argumentując, że zaprzeczonym czasownikiem jest przyjść, a nie sprzedawać, więc forma nie powinna być zmieniona na dopełniaczową. Wśród osób optujących za lodów ktoś stwierdził, że przecież nie powiemy: nie przyszłam krzewić wiedzę ani nie przyszłam kopać doły – na co ktoś z pierwszej grupy odpowiada, że te przykłady nie są analogiczne. Jaka tak naprawdę jest właściwa odmiana w tych trzech zdaniach i, jeśli te ostatnie przykłady różnią się od pierwszego, na czym ta różnica właściwie polega?

Zagadnienia, które dziś poruszamy, tak naprawdę dotyczą orzeczenia. W zdaniu, o którym pisze pani Kinga, czasownikiem zaprzeczonym, jak to ujęła, jest całe wyrażenie nie przyszłam sprzedawać. W składni, czyli w dziale gramatyki zajmującym się budową wypowiedzeń, takie wyrażenie nosi miano orzeczenia imiennego (w zależności od opracowań pojawiają się również inne określenia, por. orzeczenie słowno-imienne oraz orzeczenie złożone). Orzeczenie to składa się z łącznika (tu: nie przyszłam) oraz z orzecznika (tu: sprzedawać). Nie rozbija się tego na dwa osobne czasowniki w zdaniu. Oba pełnią funkcję jednego orzeczenia. Ponieważ ma ono formę zaprzeczenia, toteż wydaje się uzasadnione, że dopełnienie przyjmie formę dopełniacza, tzn. Nie przyszłam sprzedawać lodów.

Gdy przyjrzeć się podobnym orzeczeniom, gdzie orzecznik wyrażony jest bezokolicznikiem, to okazuje się, że nie każdy budzi takie wątpliwości, por. (1) Nie będę jeść lodów (nie: *Nie będę jeść lody); (2) Nie skończyłam pisać listu (nie: *Nie skończyłam pisać list); (3) Nie trzeba wykonywać tej pracy (nie: *Nie trzeba wykonywać tę pracę). W związku z powyższym inne przykłady, które podała pani Kinga w wiadomości (1: Nie przyszłam krzewić wiedzy; 2: Nie przyszłam kopać dołów), są – wbrew tym, którzy twierdzą inaczej – analogiczne. We wszystkich mamy bowiem do czynienia z zaprzeczonym orzeczeniem imiennym, którego orzecznik ma formę bezokolicznika.